Mecz o wszystko. Tak wszyscy przynajmniej mówili. Aby dalej walczyć o awans musieliśmy wygrać ten mecz i tak się stało choć nie było łatwo. Wszystko rozpoczęło się spokojnie. Gra toczyła się w środku pola. W pierwszej połowie nie mieliśmy zbyt wiele okazji nawet można powiedzieć, że Radzionków grał lepiej. Doping także nie zachwycał. Ciężko jest czasami zachęcić ludzi do darcia gęby za klub tyle i ile pary w ustach. Każdy woli popatrzeć i czasami pomruczeć. Ale jak na Zawisze przystało drugą cześć rozpoczęli o wiele lepiej. Stworzyliśmy sobie kilka sytuacji ale brakowało wykończenia. I jak zawsze w takich momentach obudzili się kibice z porządnym dopingiem (dziwi mnie tylko to, że zawsze musi się najpierw coś dziać żeby ludzie się obudzili). Do końca pozostało kilka minut, wynik bez zmian. Aż w końcu wpadła ta niezapomniana bramka. Zdobył ją Sobczak. Na trybunach totalny szał radości. Każdy wiedział jak cenne są te 3 punkty. Jeszcze po meczu staliśmy z pół godziny dziękując piłkarzom i Kurasowi. To bez wątpienia był najlepszy mecz który obejrzałem na stadionie przy Gdańskiej.
Tutaj krótki filmik z końcówki meczu:
http://www.youtube.com/watch?v=fmqZzXnTqus&feature=related
środa, 26 maja 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz