piątek, 28 maja 2010

ZAWISZA BYDGOSZCZ - JAROTA JAROCIN (2:1) 22.05.10

Kolejny mecz o przetrwanie. Teraz każde stracone punkty oddalają nas od awansu. Każdy mecz jest jak ten najważniejszy o awans. Nie ma już tych mniej ważnych. Mecz rozpoczęliśmy spokojnie może nawet za bardzo bo to Jarota już w 8min strzeliła bramkę. Każdy wpadł w osłupienie. Jarota najsłabszy zespół w ostatnich 5 kolejkach wygrywa z zespołem walczącym o I ligę. Ale już po kilkunastu minutach doprowadziliśmy do remisu. Do przerwy (1:1). W drugiej połowie męczyliśmy się, żeby zdobyć tą drugą bramkę, brakowało nam wykończenia. W dodatku lunął deszcz. Zacinał akurat pod zadaszenie i byliśmy cali mokrzy mimo tego, dalej zdzieraliśmy gardło ile sił. Nadzieja już powoli nas opuszczała, bo to już końcówka meczu. A sędzia wcale nie pomagał a tylko pogorszał sytuacje. Nie zwracał w ogóle na faule w polu karnym. Dlatego usłyszał kilka słów m.in. Polscy sędziowie to kur**, sprzedawczykowie. Na szczęście w ostatniej akcji bramkę zdobył Zawisza i znowu mogliśmy się cieszyć ze zwycięstwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz