środa, 26 maja 2010

NIELBA WĄGROWIEC - ZAWISZA BYDGOSZCZ (2:2) 15.05.10

Pierwszy mój wyjazd w sezonie. W Wągrowcu stawiamy się w liczbie około 800 osób. Przed tym mieliśmy kontrole przez policje aut itp. Wchodząc na stadion każdy musiał się przedstawić i pokazać twarz do kamerki (wiadomo w razie jakichkolwiek burd). Od razu na samym wstępie huknęliśmy dopingiem w dodatku wokół stadionu jest las to echo nieźle się niosło. Nielba miała ze 2 razy mniej kibiców od nas. Nawet nie próbowali podejmować z nami walki. Nie zaśpiewali nawet jednej piosenki. Szybko objęliśmy prowadzenie strzelając dwie bramki. Ale chwila dekoncentracji pod koniec pierwszej połowy nas kosztowała utratą bramki. Do przerwy wynik (1:2). W drugiej części cofnęliśmy się na własną połowę i zaczęliśmy bronić wyniku. Do końca pozostało kilka minut. Nagle gracz Nielby wbiegając w nasze pole karne przewrócił się a sędzia wskazał na jedenasty metr. Nie dziwne było zdziwienie i zdenerwowanie kibiców jak nawet na trybunach było widać, że do żadnego kontaktu między zawodnikami nie doszło. Wągrowiec strzelił drugą bramkę. Od razu na stadionie rozległ się głos kilkuset gardeł krzyczących PZPN, PZPN, JEB** JEB** PZPN. Sędzia wraz z gwizdkiem pobiegł do szatni obrzucony wszystkim co było pod ręką np. butelkami, flagami wiszącymi przy budynku. Dopiero teraz kibice Nielby rozpoczęli radość i pokazywanie różnych znaków w naszą stronę. Ruszyliśmy na nich ale od razu między nimi a nami pojawili się białogłowi. Spiker starał się uspokoić atmosferę. W końcu nie było po co sterczeć już na stadionie. Kilka godzin później sędzia przeprosił Zawiszę za to, że nie sprawiedliwie podyktował rzut karny, ale to już nic nie zmieniło zostaliśmy tylko z jednym punktem. Od tego czasu już na głos zaczęto mówić o sprzedawaniu meczy przez Polkowice.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz